Content marketing

W erze generatywnej sztucznej inteligencji pytanie o jej „inteligencję” przestaje być czysto techniczne — staje się egzystencjalne. Czy AI naprawdę myśli? Czy jest zdolna tworzyć? Czy może jest jedynie potężnym, ale bezrefleksyjnym kompilatorem — mechanizmem, który przetwarza dane, łączy elementy i proponuje wyniki na podstawie wzorców? To pytania, które niepokoją artystów, intrygują inżynierów i fascynują filozofów. Przyjrzyjmy się zatem tej kwestii nie tylko z perspektywy technologii, ale i kultury, kreatywności oraz ludzkiego lęku przed… konkurencją.

Czym jest twórczość?

Zanim odpowiemy, czy AI potrafi tworzyć, musimy zdefiniować, czym w ogóle jest twórczość. Czy to wymyślenie czegoś, czego jeszcze nie było? Czy może przekształcenie istniejących elementów w nową całość, która porusza odbiorcę?

Jeśli przyjąć tę drugą definicję, to AI już teraz spełnia wiele warunków bycia twórczą: generuje obrazy, komponuje muzykę, pisze wiersze, podsuwa innowacyjne pomysły na kampanie reklamowe. Wszystko to często wygląda oryginalnie, czasem nawet budzi emocje. A jednak – coś w nas protestuje.

Bo czy można nazwać twórczością coś, co powstało nie z intencji, lecz z algorytmu?

 

AI jako kompilator — logika bez świadomości

Modele językowe, wizualne czy muzyczne – jak GPT, DALL·E czy Sora – nie wiedzą, że tworzą. One nie wiedzą niczego w ludzkim sensie. Operują na statystycznych zależnościach między słowami, pikselami, nutami. Ich zadaniem nie jest myśleć, tylko… prawdopodobnie przewidzieć, co pasuje jako kolejne.

To właśnie istota kompilatora: przetwarzanie istniejących danych, łączenie ich na nowe sposoby, ale bez refleksji, zamiaru, celu ani emocji.

Tak, AI potrafi wygenerować opis uczuć osoby stojącej na klifie o zachodzie słońca. Ale nie czuje wiatru. Nie zna smaku lęku ani ulgi. Nie wie, czym jest utrata czy miłość. Ona po prostu wie, co „brzmi jak” opis tych zjawisk.

To trochę jak automat poetycki: możesz wcisnąć guzik z napisem „nostalgia”, a otrzymasz estetyczną frazę. Ale pustą. Czasem poruszającą – ale nie dlatego, że została stworzona z potrzeby wyrażenia czegoś prawdziwego, lecz dlatego, że została skutecznie skomponowana z cudzych emocji.

 

AI jako kreator – czy to już się dzieje?

Mimo tej „pustki semantycznej” trudno zaprzeczyć, że AI czasem generuje rzeczy, których nie było wcześniej. Unikalne obrazy, nieoczywiste pointy, zaskakujące porównania. Czy to jeszcze kompilacja, czy już kreacja?

Tu pojawia się ciekawe pytanie: czy człowiek nie robi czasem tego samego? Przecież nasza twórczość też opiera się na doświadczeniach, skojarzeniach, wspomnieniach. Tworzymy na podstawie tego, co znamy – łączymy w nowy sposób. Czy nasz mózg nie jest w pewnym sensie biologicznym kompilatorem? Różnica tkwi w intencji i świadomości. Człowiek wie, po co coś tworzy. Ma motywacje: pragnienie wyrażenia siebie, odpowiedzi na pytanie, przekroczenia schematu. AI – nie ma żadnej motywacji. Tworzy, bo została uruchomiona.

 

Czy AI zacznie myśleć?

Prawdziwe pytanie nie brzmi więc: czy AI tworzy, ale: czy może tworzyć z intencją? Czy kiedyś osiągnie poziom, na którym nie tylko generuje dane, ale rozumie, że to robi?

 

red.

LIFE SCIENCE 3/2025

Korzystaj z pełnego dostępu do artykułów bezpłatnie subskrybując czasopismo >>>

back to top icon